O procedurze pilotażowej napisaliśmy na tym blogu (i nie tylko) już dość dużo. Dzisiejszy wpis też pozostaje w tej tematyce. I jest ku temu bardzo dobry powód.

W czwartkowym (12 października 2017 r.), historycznym wyroku w sprawie Burmych i inni przeciwko Ukrainie Trybunał przekazał sprawy dotyczące blisko 12150 skarżących od razu do wykonania Komitetu Ministrów Rady Europy. Bez wydawania wyroku. Jest to faktyczna realizacja propozycji o której – nieśmiało – mówiło się w Trybunale. Chodzi o wyroki zaoczne (default judgments albo judgments by default). Wspominaliśmy o tym też w naszej książce o procedurze wyroku pilotażowego.

Sam mechanizm jest prosty: chodzi o przekierowywanie przez ETPC skarg (które zostały rozstrzygnięte wyrokiem pilotażowym albo za sprawą dobrze ugruntowanego orzecznictwa) od razu do wykonania wyroku przez Komitet Ministrów Rady Europy.

Tak też się stało w sprawie Burmych i inni. Leżący u podstaw sprawy problem strukturalny został zdiagnozowany już w 2009 r. w wyroku pilotażowym w sprawie Yuriy Nikolayevich Ivanov przeciwko Ukrainie.  Polegał on na braku faktycznego wykonywania prawnie obowiązujących wyroków sądów ukraińskich. Głównie chodziło o brak wypłaty zadośćuczynień, zwrotu opłat sądowych i innych wierzytelności przyznanych zgodnie z prawem ze względu na brak środków budżetowych.

Wtedy (w 2009 r.) Trybunał nakazał przyjęcie skutecznego środka lub kombinacji środków w systemie prawa krajowego, które będą zgodne, w teorii i w praktyce, ze wskazaniami Trybunału. Środki te  powinny zostać przyjęte w ciągu 1 roku od wejścia w życie wyroku.

Minęło 7 lat i problem nie został rozwiązany.

Trybunał nie dostrzegł żadnych realnych działań po stronie władz, a liczba identycznych skarg rosła. Całkowita ich liczba objęła 14,430 spraw, a 12,143 ciągle się toczy.

ETPC stwierdził, że skuteczna implementacja wyroku pilotażowego polega na czymś zgoła przeciwnym niż brak działań zaprezentowany przez władze ukraińskie. Wskazywał też na rosnący problem zaległości orzeczniczych i konieczność podjęcia działań służących zmniejszeniu liczby skarg repetytywnych.

Ostatecznie, sędziowie uznali, że skargi należy zbadać w kontekście wykonania wyroku pilotażowego w sprawie Yuriy Nikolayevich Ivanov i przekierować sprawy Burmych i inne do wykonania przez Komitet Ministrów Rady Europy, zgodnie z przyjętymi ramami środków generalnych służących wykonaniu wyroku Ivanov, łącznie z regulacjami dotyczącymi zadośćuczynienia za brak wykonania lub opóźnione wykonanie decyzji krajowych organów.

 Warto wspomnieć, że siedmioro sędziów (w tym sędzia Yudkivska z Ukrainy) zgłosiło łącznie opinię odrębną.

Podnieśli w niej, że zadaniem Trybunału jest badanie najpoważniejszych naruszeń praw człowieka oraz wydawanie kluczowych decyzji dotyczących europejskich wartości. Ich zdaniem Trybunał nie może, z powodu poważnych zaległości orzeczniczych, przestać wypełniać swoich zadań sądowych, pozostawiając skarżących w nieprzewidywalnej pozycji i przekazywać odpowiedzialności sądowej na polityczny organ, który posiada niewielki wpływ na Rząd, aby ten właściwie wykonał wyrok pilotażowy.

W konkluzji opinii odrębnej sędziowie stwierdzili, że Trybunał powstał aby odpowiadać na naruszenia jako niezależny organ sądowy a nie koncentrować się na statystykach.

Wreszcie podnieśli, że omawiany wyrok nie ma podstawy w Konwencji oraz wrzuca tysiące zdesperowanych ludzi w prawną próżnię i podważa ochronę praw człowieka w Konwencji.

Wydaje mi się, że prawne wątpliwości dotyczące podstaw wydawania wyroków zaocznych pozostaną. Z drugiej strony – ze względu na obciążenie ETPC – jestem pewien, że Trybunał nie zrezygnuje z ich wydawania. A sprawa  Burmych i inni przeciwko Ukrainie po prostu będzie pierwszym z wielu wyroków tego rodzaju.

– Jakub Czepek

 

 

Reklamy