Dzisiejszy (03.02.18) The Daily Telegraph na pierwszej stronie donosi o rewolucyjnych zmianach w brytyjskim prawie małżeńskim, które zapowiedział rząd Jej Królewskiej Mości.

Jedną z nich ma być udostępnienie związków partnerskich parom heteroseksualnym. Ma to być odpowiedź na postulaty formułowane przez niektóre pary, które nie chcą wchodzić w związki małżeńskie, a którym prawo brytyjskie nie pozwala zawrzeć związków partnerskich.

Coś w tym jest.

Związki partnerskie wprowadzono na wyspach w 2004 r. Był to – cytuję za Telegrafem – „pierwszy krok na drodze do legalizacji małżeństw jednopłciowych”. Proces ten zakończył się w 2014 roku. Obecnie pary homoseksualne mogą zawrzeć związek partnerski albo małżeński. Parom heteroseksualnym nie dano takiego wyboru – pozostaje im jedynie „stare dobre małżeństwo”.

Ten tekst od razu skojarzył mi się z całkiem niedawnym wyrokiem w sprawie Ratzenböck i Seydl przeciwko Austrii (26.10.17 r.).

Para Austriaków – Pani Helga Ratzenböck i Pan Martin Seydl. Od wielu lat żyli sobie na tzw. kocią łapę. Kiedy w 2010 r. weszła w życie ustawa o rejestrowanych związkach partnerskich postanowili zarejestrować swój związek.

Okazało się jednak, że z dobrodziejstwa ustawy mogą korzystać jedynie pary homoseksualne, co potwierdziły wszystkie instancje krajowe.

Para złożyła skargę do Strasburga twierdząc, że stała się ofiarą traktowania dyskryminacyjnego polegającego na odmowie dostępu do instytucji rejestrowanego związku partnerskiego wyłącznie na podstawie płci i orientacji seksualnej.

Oczywiście podstawą był art. 14 w zw. z art 8 EKPC.

Nie chcę zamęczać Czytelników obszernym omawianiem tego orzeczenia. Warto jednak przypomnieć, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału traktowanie dyskryminacyjne dotyczy odmiennego traktowania osób znajdujących się w analogicznych lub istotnie podobnych (relevantly similar) sytuacjach oraz gdy to odmienne traktowanie nie znajduje obiektywnego i racjonalnego uzasadnienia (objective and reasonable justification).

Trybunał dostrzegł podobieństwo sytuacji, w jakiej znajdują się pary homo- i heteroseksualne domagające się od władz prawnego uznania i ochrony ich związków.

Mimo to sędziowie – w każdym razie większość składu orzekającego – uznali, że władze austriackie wprowadziły związki partnerskie dostępne wyłącznie parom jednopłciowym jako substytut związku małżeńskiego, do którego pary te nie miały prawa. Zresztą instytucje te stopniowo zbliżano do siebie i obecnie nie występują pomiędzy nimi substancjalne różnice.

Chodziło więc o prawne uznanie ich związków, co w przypadku par heteroseksualnych jest już realizowane przez związek małżeński.

W konsekwencji Trybunał uznał, że skarżący nie znajdują się w porównywalnej sytuacji względem par homoseksualnych.

Wyrok zapadł większością 5 do 2. Trzech sędziów sporządziło swoje opinie, które są dołączone do wyroku.

Sędzia łotewski Mārtiņš Mits w opinii aprobującej podzielił stanowisko większości, jednak uznał, że uzasadnienie braku wystąpienia porównywalnej sytuacji wymaga rozwinięcia.

Z kolei sędzia gruzińska Nona Tsotsoria oraz sędzia bułgarski Yonko Grozev złożyli opinię odrębną. Uznali bowiem, że pary hetero- i homoseksualne znajdują się w sytuacji porównywalnej i należało zbadać, czy odmienne traktowanie było uzasadnione – ich zdaniem nie było.

Mnie bardziej przekonuje rozumowanie tej dwójki sędziów będących w opozycji do werdyktu. Pary homo- i heteroseksualne domagające się prawnego uznania swych związków przez władze krajowe znajdują się w porównywalnej sytuacji. Dostrzegł to sam Trybunał w sprawie Schalk i Kopf (sprawa pary jednopłciowej), badając zasadność odmiennego traktowania. W sprawie Ratzenböck i Seydl mógł postąpić tak samo.

Aktualnie rozpatrywany jest wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy (Wielka Izba).

Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Być może Trybunał będzie miał okazję uwzględnić szerszy kontekst sprawy, jak np. postulaty zgaszane w Wielkiej Brytanii (gdzie, w przeciwieństwie do Włoch, pary jednopłciowe mogą zawrzeć nie tylko związek partnerski, ale także małżeństwo), od których zacząłem niniejszy wpis.

Maciej Lubiszewski

Reklamy